Aktualności
O nas
Czytelnia
Poradniki
Konkursy
Linki
Napisz do nas
Zaloguj się:
login:
hasło:

Nasi Artyści
Joanna Piaskowska




Małgorzata Wrochna




Alicja Pluta




Waleria Korsak-Rabś




Ewa Giczkowska




Adam Rymaszewski




Magdalena Lewandowska




Zdzisław Kruszyński




Julita Jaśkiewicz-Macek




 więcej...

Dołącz do nas!

mapa witryny - strona główna
 


Polskie wizerunki Madonny

Sławny jest Loret w sąsiedztwie Ankony,
Sławny Monserat blisko Barcelony,
Aprikol, Halle, sławna Polska ową
Jej Częstochową.

Piękna w Sokalu, w Leżajsku cudowna
Słynie dobrocią w Bochni niewymowną,
Chełm, Żyrowice, Skępe i Pajęczne
Łaski Jej wdzięczne.

Jarosław, Tuchów, Troki, Myślenice,
Podkamień, Klewań, Zdziesz i Piotrkowice,
Co rozdziergają uwikłanych w sidle
Czartowskim Gidle.
         (...)
Widząc cudownych miejsc w Polsce gromadę,
Z takiej przyczyny wprzód Studzianną kładę,
Tu w zaszczyt obóz toczy nam widomy,
Tam modlitw domy."

Pisał Wespazjan Hieronim Kochowski (1633-1700), zwany niekiedy "poetą sanktuariów Matki Bożej" w wierszu na cześć Najświętszej Marii Panny Studziannej, Tej, do której potem, a nie tak dawno temu, w "Litanii polskiej" ksiądz Jan Twardowski westchnął, ze swoją rozbrajającą zwykłością:

W Studziannej na krześle siedząca
przy świecy, nad talerzami
módl się za nami.

Wielką miłością otaczali Polacy przez całe wieki święte miejsca, w których królowały cudowne obrazy, głównie Najświętszej Panienki, bo jak od pokoleń wiadomo: per Mariam ad Jesum (przez Maryję do Jezusa), co w polskim przypadku wyjątkowo się sprawdza. Budowano więc dla nich kościoły, ze wspaniałymi nastawami ołtarzowymi, w których je umieszczano, strojono wschodnim obyczajem w sukienki ze szlachetnego kruszcu, dodatkowo zdobione drogimi kamieniami, nie wahano się dla nich nawet czegoś, co Zofia Kossak-Szczucka nazwała "błogosławioną winą", oznaczającą właściwie wykradzenie obrazu, z wyższych jednakże pobudek niż chęć jego posiadania. Tak stało się z cudownym obrazem Madonny Gregoriańskiej wywiezionym z kaplicy papieskiej w Rzymie przez Mikołaja Sapiechę i znajdującym się odtąd, to jest od 1631 roku, w Kodniu. Sławiono je w pieśniach, modlitwach, litaniach, wierszach i opowiadaniach.

Do nich pielgrzymowano przez stulecia z najdalszych okolic, często mimo grożących represji. Przykładem niech tu będzie chociażby wymordowanie w 1792 przez Prusaków prawie całej pielgrzymki zdążającej do Częstochowy, na jej przedpolach właściwie, to jest koło Woli Mokrzewskiej. Przede wszystkim jednak ochraniano je, częstokroć z narażeniem życia; znane są liczne przykłady takich zachowań chociażby z niedawnych czasów okupacji sowieckiej i niemieckiej, szczególnie na kresach wschodnich. Tu trzeba dodać, że Polacy wypędzani ze swych zabużańskich ojcowizn, zawsze zabierali ze sobą swój największy skarb - obraz czczony w miejscowym kościele, ten przed którym przez wieki sprawowano święte obrzędy, który był łącznikiem między "dawnymi a nowymi czasy". Dzięki temu ocalały, by wymienić tylko niektóre, Madonny z Sokala, Lwowa, Żółkwi, Jazłowca, Łucka, Latyczowa, czy Rudek (która teraz znajduje się w Jasieniu i jest Panią Bieszczad).

Z każdym z tych polskich obrazów, które są niejako oknem szeroko otwartym na wieczność, związana jest szczególna historia łask, cudów, a także wielkich ludzkich wzlotów i upadków, które odkrywa się, jako że nie są powszechnie znane, z emocjami dużo większymi niż te, jakie towarzyszą zwykle tak zwanym sensacjom.

Obrazy Maryjne spotykało się w Polsce prawie od momentu wprowadzenia tu chrześcijaństwa. Wizerunkiem dominującym była i jest Hodegetria. Tego rodzaju przedstawienia "Matki Bożej ukazującej drogę" opierały się na wzorze ikony (Ikona, z greckiego eikon, obraz święty, termin używany szczególnie na oznaczenie obrazów religijnych w Kościele wschodnim.) czczonej w jednym z kościołów Konstantynopola, a przypisywanej św. Łukaszowi. Potoczna nazwa tej ikony przyjęła się od nazwy kościoła, gdzie spotykali się przewoźnicy podróżnych (gr. hodos - droga, ukazujący drogę). Maria ukazana jest na niej w półpostaci, na lewej ręce podtrzymując błogosławiące Dzieciątko. Przy czym dodać trzeba, że Jej prawa dłoń, zależnie od wizerunku mniej lub bardziej wyraźnie, wskazuje Jezusa, który powiedział przecież: "Ja jestem drogą i prawdą i życiem...", stąd też w miarę upływu czasu dawne bizantyjskie znaczenie nazwy ikony zatarło się na rzecz tego nowego tłumaczenia. Do tego typu przedstawień należą obrazy Matki Najświętszej z Błotnicy k. Radomia, z Czarnej k. Końskich, z Gietrzwałdu, Leżajska, Głogowca k. Kutna, Gostynia Wielkopolskiego, Borku Starego, Krypna,Krzeszowa, Świętej Lipki, Piekar Śląskich, Pińczowa, Rychwałdu, Skrzyńska, Stoczka Warmińskiego, Sulejówka, Janowa Lubelskiego, Mrzygłodu i z wielu, wielu innych miejsc.

Dodać jeszcze można, że w typie Hodegetrii przedstawiona jest Matka Najświętsza na cudownej ikonie zwanej Ikoną Matki Bożej Myłoserdia Dweri (Bramy Miłosierdzia), znajdującej się w Jarosławiu koło Przemyśla, szczególnie czczonej przez polskich unitów. Hodegetrią jest także Najświętsza Panna z Częstochowy, stąd też z czasem ten typ kompozycji określany były w dawnych zapiskach, jako "ad normam Częstochoviensis", co świadczy o roli jaką pełnił Obraz Jasnogórski. O jego niezwykłej randze świadczy wiele, między innymi i to, że był pierwszym ukoronowanym poza Rzymem wizerunkiem Maryi. Koronacja odbyła się 8 września 1717 roku papieskimi koronami Klemensa XI. I trudno się dziwić temu wyróżnieniu, skoro samych cudów wskrzeszenia dokonanych za wstawiennictwem Jasnogórskiej Pani kroniki paulińskie zanotowały ponad 30. O wielkości Jasnogórskiego Sanktuarium Narodu, trzeba by jednak napisać oddzielną historię.

Następnym rodzajem przedstawień Madonny w ikonografii wschodniej jest Eleusa - czyli Matka Boża Miłosierna, ale także lub może - przede wszystkim - Czuła. Spotykamy Jej Wizerunki w Mariampolu (obecnie we Wrocławiu), Kalwarii Zebrzydowskiej, Górce Duchownaej, Myśleniceach, Tarnobrzegu, w białoruskich teraz Białyniczach, czy wreszcie w wielu bieszczadzkich kościółkach, jak chociażby w Polanczyku gdzie króluje, przeniesiona z Łopienki, jako Matka Boża Pięknej Miłości.

Innym, najrzadziej występującym w polskich świątyniach katolickich, wschodnim przedstawieniem Maryi jest Orantka - Modlącą się, w swej klasycznej kijowskiej formie mało znana; przy czym jednak do tego typu wizerunków zaliczyć chyba można także takie, jak Ostrobramski, Matki Bożej Sobieskiego, Rokitniańskiej Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej, Służebnicy Pańskiej z Chełmonia, Matki Tęskniącej z Powsina oraz Pani Jazłowieckiej, określanych zwykle jako przedstawienia Matki Adorującej, które w gruncie rzeczy są jednak odmianami Orantki. Wschodnie kompozycje w ikonografii polskiej rozprzestrzeniły się głównie w Małopolsce, co związane było przede wszystkim z jej bardzo ożywionymi kontaktami z Rusią i przenikaniem się kultur.

Trzeba pamiętać, że za czasów Władysława Jagiełły, który sprowadzał do kraju malarzy ruskich, polichromie w stylu bizantyjskim posiadało największe ówczesne sanktuarium polskie - Święty Krzyż, a także kościoły w Krakowie czy Lublinie. Wcześniej sprowadzano także powszechnie ikony z Rusi, jak chociażby Jasnogórską, która zresztą dlatego tylko ma cechy malarstwa zachodniego, że po sprofanowaniu jej przez husytów musiała zostać przemalowana. Tu warto zastanowić się nad niezwykłością tego przemalowania, uwypuklającego zranienia Obrazu, przydające Mu wielkiego dostojeństwa cierpienia. Nawiasem mówiąc, podobnie postąpiono później z wizerunkiem Pani Wileńskiej, na której sukience zachowano ślad szwedzkiego postrzału.

Nasze rodzime wizerunki Madonny, powstałe stosunkowo wcześnie, nie przestrzegały w pełni niezmiennych zasad obowiązujących we wschodnich szkołach ikonopisania, czego przykładem jest chociażby małopolskie malarstwo tablicowe XV wieku, gdzie dominuje realistyczne, a nie umowne, przedstawienie ciała ludzkiego, co oczywiście jest związane z zachodnimi wpływami. Wiązało się to z ewidentną różnicą w rozumieniu istoty obrazu. Otóż w prawosławiu, a co za tym idzie całej ikonografii wschodniej, ikona stanowi teofanię, to jest objawienie rzeczywistości Bożej, czyli, miejsce rzeczywistej obecności Boga, bądź świętego, sakrament, widzialny znak niewidzialnej, promieniującej obecności i łaski.

Z kolei w Kościele katolickim obrazy cudowne Najświętszej Maryi Panny i Świętych, to te, dla których czci Bóg za wstawiennictwem Świętych udziela szczególnej łaski. Pośredniczą więc a nie uosabiają. Stąd też byliśmy w malarstwie sakralnym bardziej podatni na wpływy zachodnie, chociaż nowatorstwo ograniczało się tu przez długi okres czasu przede wszystkim do wprowadzenia nowego materiału, jakim było płótno i farba olejna, czy zastosowaniu nowożytnej ornamentyki, przy zachowaniu jednak zawsze hieratycznego układu i pewnej płaskości ujęcia, której nie złamało nawet wprowadzenie nowożytnego modelunku walorowego. Jeszcze w XVII wieku bardzo często tło postaci pozostawało takie samo jak w malarstwie średniowiecznym, czyli złocone, z wyciskanymi w gruncie ornamentami. Zmieniało się to jednak z czasem coraz bardziej i odbiegało od kanonów wschodniego ikonopisania.

W kolejnych odcinkach postaramy się te przeobrażenia przybliżyć Państwu przedstawiając wybrane wizerunki polskich Madonn. Ten dzisiejszy zakończmy może słowami ks. Twardowskiego, które niech będą mottem naszego cyklu:

Kyrie elejson, Chryste elejson,
zmiłuj się Boże, nad nami -
daj nam pozdrawiać Matkę Najświętszą
polskimi inwokacjami.

Smętna Dobrodziejko -
z krakowskich ołtarzy
z hejnałem jak srebrną trąbką
z pełnymi Polski oczami
módl się za nami.

 Ryszard Sziler

wróć